No i jestem... choć w dość pogmatwanym humorze...
Staję teraz oko w oko z wirtualiami i nie sądzę, by wyszło mi to na dobre, cóż jednak ma robić Kubuś Kupatek na urlopie... ? Na dodatek nie świecę dzisiaj weną do pisania czegokolwiek, bo chyba wycisnąłem wszystko przy tworzeniu swojej pierwszej w życiu książki... Kryminał, w rzeczy samej, inspirowany znakomitą twórczością mojego faworyta Stevena King'a...
Miejmy tylko nadzieję, że czytaczom się spodoba moja wizja taśmowych zabójstw, sexu i rock'n'roll'a ;-) Jedno szczęście, że siedzi we mnie jeszcze jakiś znikomy pokład wrażliwości, bo pewnie skończyłbym jak co drugi polski idiota pod najbliższym sklepem monopolowym... Geez. Btw, jak by nie patrzeć, stosuję się do przepisów i piszę kryminał noir, który, miejmy nadzieję, okaże się choć małym sukcesem w zamkniętym gronie...
Albo jestem nienormalny, albo jako jeden z nielicznych facetów na świecie naprawdę cenię sobie język polski- jako język, czysto i bez żadnych podchodów. Boli mnie czytanie blogów 19- letnich kretynek, tudzież kretynów, którzy za nic mają poprawną pisownię i gdzieś głęboko w środku swój zwyczaj BloOOgAssKOWaniA mają wyryty we krwi. GŁĘBOKO, niczym w niebezpiecznych czeluściach odbytu. Za kilka lat nie będzie na to żadnej rady i Polska pogrąży się w stagnacji (o ile już tego nie zrobiła) i tacy toto nie znajdą sobie żadnej roboty. Podejrzewam, że skończenie liceum z takim poziomem wiedzy z ortografii będzie trudne, boję się napisać, że wręcz NIEMOŻLIWE.
Znalazłem niedawno na jakimś blogu, wypowiedź 18- letniej różowej dziewki, która na dyskotece dała sobie zrobić dzieciaka, tudzież "owoc miłości" jak sama to znacząco ujęła. "Bardzo się kochaliśmy i tak się złorzyło, że zaszłam w ciąże. Ale to było planowane dziecko i to owoc naszej miłości. Mam fajnego nowego chłopaka i wspaniałe dziecko i on je kocha" bla, bla, bla, bla, bla... Byłbym pełen entuzjazmu, gdyby za chwilę pojawił się tu jakiś statysta i powiedział mi, że jestem ofiarą ukrytej kamery. Nie miałem nawet sił wpisywać jakiegokolwiek komentarza, bo byłbym gotów to wyłowienia z głębi swojego umysłu zasobów bardzo brzydkich wyrazów. Cóż... I pomyśleć, że ktoś taki jak ta istota mogłaby się kiedykolwiek zabrać za napisanie choćby tomiku wierszy ;-)
A nie mówiłem! Taki ze mnie ironiczny patafian... czepiam się i czepiam... Idę spać, może jutro coś ciekawego sklecę :-)
wtorek, 31 lipca 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)
