czwartek, 4 października 2007

Narcyz i Herkules

Pisałem swego czasu o metamorfozach, nawet sobie ów temat upodobałem. Mogłem przypuszczać, że jeszcze do niego wrócę już z obowiązków naukowych. Przyszło mi bowiem zredagować do Słownika Terminów Literackich hasło „metamorfoza”. Oj, to już nie przelewki. Napracowałem się solidnie, przejrzałem wszystkie możliwe strony w Internecie, w końcu napisałem.

W czasie pisania zastanawiałem się, którą z antycznych metamorfoz polecałbym jako „prototypową”, najbardziej interesującą i też najbardziej inspirującą dla później podjętych prób jej literackiego lub plastycznego przetworzenia. Jestem przekonany, że może to być mit o Narcyzie. Jak wiemy, Narcyz był pięknym młodzieńcem, nieprzystępnym i czystym . Na swoje nieszczęście zakochała się w nim nimfa Echo. Odrzucona przez Narcyza, usychała z tęsknoty, traciła ciało, w końcu pozostał tylko po niej głos. I ten głos zanosił modły do Nemesis, aby ukarała dumnego i okrutnego młodzieńca, oby jego miłość też była niespełniona. Tak się też stało. Narcyz ujrzał swoje oblicze w strumieniu i się w nim (w sobie) zakochał. Daremnie wyciągał ręce, daremnie chciał objąć luby obraz, za każdym razem fale rozmywały wizerunek, a czysta woda przeciekała między palcami. Narcyzm – jak Echo – usychał z rozpaczy. Wkrótce zmarł. Przyjaciele podpalili stos żałobny, a potem zdumieni zauważyli, że z popiołów wyrasta piękny biały kwiat. Nazwano go narcyzem. Pamiętamy jeszcze, że kwiat ów odegra wielką rolę w losach Persefony: lekkomyślnie go zerwie oddając się przez to we władanie Hadesa. Ileż było wersji literackich i malarskich tego mitu!

Ale nie o tym wszakże chciałem pisać. Mit Narcyza i mit Herkulesa stały się wielką metaforą filozofii personalistycznej. Mity te określają dwa niebezpieczeństwa; dwie spolaryzowane postawy ludzkie. Postawa Narcyza – to postawa dumnej samotności, czystości, która nie pozwala na „brudzenie sobie rąk” troskami tego świata. Postawa w końcu jałowa i prowadząca do niespełnienia. A Herkules?. Ciągle zabiegany, ciągle coś tam robiący, brudzący sobie ręce w stajniach Augiasza, czyż nie mógłby zostać wzorem życia pełnego, życia twórczego. Otóż nie- odpowiadają personaliści. Herkules działał na rozkaz głupiego króla Eresteusza. Choć w większości czynił rzeczy pożyteczne, to zmuszany był także do czynów bezsensownych (porwanie Cerbera chociażby). Nadmiar zadań pozbawiał go – potrzebnych każdej istocie myślącej – chwil zastanowienia, autorefleksji. Nic dziwnego, że miewał napady szału, a potem za grzechy w tym amoku poczynione musiał pokutować. Między bezczynnością Narcyza a nadczynnością Herkulesa plasuje się zatem sfera autentycznych ludzkich działań. Nasze czyny muszą być wyrazem naszej woli, zaś czyn niekiedy może być utożsamiony z myślą (refleksją). Pamiętajcie o tym moi młodzi Czytelnicy. Unikajcie zarówno drogi Narcyza i drogi Herkulesa.